Rys historyczny
Nie wiadomo jeszcze na 100%, czy powróci sprawa ustawy o usunięciu symboli rządów komunistycznych, dlatego zamiast refleksji nad aktualnymi nazwami ulic dzisiaj krótki wstęp historyczny do tematu.Pierwsze nazwy ulic pojawiły się w Europie już w średniowieczu. Można je podzielić na 3 kategorie:
-wskazujące na zajęcie, pochodzenie lub przynależność do zakonu mieszkańców (np. Bednarska, Franciszkańska)
-upamiętniające patronów kościołów (np. Mariacka, Floriańska, Świętojańska, Świętojerska),
-informujące o kierunku drogi wylotowej z miasta (np. Krakowskie Przedmieście).
Pierwszymi po świętych osobowymi patronami ulic zostali członkowie rodziny królewskiej oraz magnaci, a ściślej pałace i grunty, których byli właścicielami. Takie korzenie mają m.in. warszawskie ulice Marszałkowska (Franciszek Bieliński), Waliców (Waliccy), Warecka (starosta warecki Józef Pułaski). Na ideową wymowę nazewnictwa bodajże po raz pierwszy zwróciły uwagę władze Paryża w okresie rewolucji francuskiej, które usunęły rojalistyczne określenia, zastępując je hasłami nawiązującymi do ideałów nowych władz.
W XIX wieku coraz częściej na planach miast świata zaczęli pojawiać się wielcy ludzie - dowódcy, literaci, artyści, uczeni. Na terenach Polski proces ten przebiegał nierównomiernie i przybierał różne formy. W zaborze austriackim, gdzie warunki do kultywowania pamięci o przeszłości Polski były najdogodniejsze, wiele ulic w czasach autonomii Galicji otrzymało imiona, które nosiły co najmniej do 1939, chociaż niektóre przypominały o panowaniu Habsburgów, np. Lwów miał w 1905 zarówno ulicę Słowackiego i park Kilińskiego, jak i Wzgórze Franciszka Józefa czy plac Ferdynanda. W zaborze rosyjskim, szczególnie w ubogich dzielnicach rozwijających się przemysłowych miast dominowały nazwy niezwiązane z historią. Przekonuje o tym jeden rzut oka na współczesną mapę warszawskiego Mirowa, łódzkich Bałut, Piotrkowa Trybunalskiego czy Sosnowca. Na ich tle wyróżniały się nieliczne nazwy związane z rodziną carską, prawosławnymi świętymi i przedstawicielami władzy. Na terenach Cesarstwa Niemieckiego upamiętnione postaci zasłużone dla Niemiec (często wrogie wobec Polski), chociaż zdarzały się również pamiątki po słowiańskiej i polskiej przeszłości tych ziem. Przykładem Heinrichstrasse we Wrocławiu - ku czci trzynastowiecznych książąt piastowskich, Barnimplatz i Bogislavstrasse w Szczecinie - również średniowiczni władcy Pomorza Zachodniego, w Gdańsku swoje ulice mieli Daniel Gabriel Fahrenheit, historyk prawa Gotfryd Lengnich, malarz Anton Moeller, kaper-zdobywca “Sądu Ostatecznego” Paweł Beneke, niektórzy architekci.
Dopiero po odzyskaniu niepodległości we wszystkich częściach kraju można było bez przeszkód oddawać honor zasłużonym Polakom. Niektórzy z popularnych wtedy patronów do dzisiaj często pojawiają się w spisach ulic, inni - jak biskup Władysław Bandurski czy ksiądz Ignacy Skorupka w dużej mierze zostali wyrugowani w czasach PRL. W okresie okupacji hitlerowskiej - wiele miast - szczególnie włączonych do Rzeszy i posiadających wydzielone dzielnice dla Niemców pokryło się tabliczkami z nowymi nazwami, często nawiązującymi do ideologii nazistowskiej, czemu będzie poświęcony osobny artykuł. W nowej sytuacji politycznej po 1945 roku coraz więcej ulic otrzymywało imiona bohaterów komunizmu lub w innych sposób propagujące skrajnie lewicowe ideały. W jaki sposób i czy przetrwały do tej pory? - między innymi na te pytania odpowiem w następnych odcinkach.